#6 Diagnoza (i nie chodzi tu o tragizm nawracający…)

Podczas srogiej zimy zrozumiałem, że we mnie jest niezwyciężone lato” – A. Camus

Z początku dowiedzenie się, co mi jest i ukierunkowanie terapii, graniczyło z cudem. Tak jak wspominałam we wcześniejszych postach, przez 4. miesiące leżałam odłogiem lub próbowałam egzystować, podczas gdy grono „wykwalifikowanych”, rzekomo, specjalistów mi się przyglądała. Doszli oni bowiem do konkluzji, iż powinnam troszkę odpocząć w szpitalu psychiatrycznym. Nie do końca się z tym zgadzałam, a już kompletnie nie odpowiadało mi, by wcielić taką propozycje w życie. Taką opinię wydało 3. lekarzy medycyny akademickiej z różnych dziedzin, kompletnie nie związanych z psychiatrią czy nawet psychologią. Cóż, lepiej człowiekowi powiedzieć, że jest wariatem, aniżeli przyznawać się do błędu, czyż nie? :)

large

Czytaj dalej

#5 No i co było dalej?…

Identyfikujemy się z tym, co przemija. Dlatego pojawia się strach. Próbujemy uczynić stałym i nieprzemijającym to, co ze swoje natury jest przemijające” – Mooji

Część pierwsza: #1 Felieton: A zaczęło się tak <—–

Czym jest życie? Przez wiele lat zastanawiam się nad tym pytaniem i nigdy nie znalazłam jednorodnej odpowiedzi. Myślę, że ona nie istnieje; dzieje się w każdym z naszych umysłów. W tym momencie życie jest dla mnie projekcją, drogą, wędrówką przez wydarzenia i doświadczenia, odkąd tylko pamiętam – walką o siebie, która zdaje się nie mieć końca, szczęśliwymi uniesieniami w chwili obecnej i nauką podejmowania odpowiednich wyborów.

large (7)

Czytaj dalej

#4 Myśl o rzeczach, które sprawiają, że czujesz się szczęśliwy

Żadna myśl nie posiada mocy. Ty posiadasz moc. Dopiero kiedy zidentyfikujesz się z myślą i uwierzysz w nią, dajesz jej moc” – Mooji

Nadszedł dzień, w którym uświadomiłam sobie, że życie jest na tyle krótkie, by nigdy więcej nie marnować danego czasu na rzeczy nierozwijające, upośledzające umysł i własne dobro. Brzmi banalne; a prawie wszyscy wiemy z życia, że prawie nigdy tak nie jest. Postanowiłam więc usunąć z niego chociaż to, co mogę. I przyniosło to efekt. Kolejny krok ku harmonijnej egzystencji. Gdyby wszystko było nam podstawiane pod twarz, nie byłoby esencji życia i zrozumienia dla otaczających nas procesów.

hyugyu ij

Czytaj dalej

#3 Stawianie celów – o co chodzi?

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada Mooji

largeokopkpk (1)Możesz powoli uczyć się czerpać radość z życia, z jego obserwacji, z przeżywania doświadczeń, z kreowania rzeczywistości świadomymi decyzjami i czynami. By coś zmienić, wystarczy tylko chcieć. Gdy już odciąłeś balast ludzi, którzy mieli na ciebie cofający-w-rozwoju-osobistym wpływ, możesz zrobić listę marzeń/pragnień, które chcesz osiągnąć lub spraw, które są dla ciebie istotne.

Czytaj dalej

#2 Felieton: Zmiana

Umysł może stać się przyczyną zarówno zniewolenia, jak i wyzwoleniaKripalu Parishat

Chcesz pięknego życia? To zacznij od nowa. I od nowa. I od nowa, aż dostaniesz to, o co chodzi. Rób to, czego się boisz. Ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi.

Możesz zmienić kilka istotnych kwestii w swoim życiu, jeśli pozwolisz sobie je zrozumieć, a poprzez to – zmienić. Być może Twój wewnętrzny głos, myśli czy też intuicja podpowie ci: „przecież i tak nic nie zdziałasz” i jeśli jej posłuchasz, to fakt – rzeczywiście nic nie zmienisz. Zrób zatem dla siebie tę przyjemność i odpędź programy myślowe, które blokują twoje realizowanie się w życiu, robienie tego, co sprawia, że jesteś szczęśliwy, rozwijania się poprzez zmianę bądź wychodzenie ze swojej strefy komfortu.

large (18)

Czytaj dalej

#1 A zaczęło się tak…

Gdybym mógł udzielić tylko jednej rady, powiedziałbym: z niczym się nie identyfikuj. Bądź całkowicie pusty – bądź nicością. Bądź nikim i sprawdź, czy stracisz cokolwiek poza iluzją” – Mooji

Omijam myślenie wokół tego tematu, a jednak decyduję się o tym pisać. Widocznie wewnętrznie potrzebuję to z siebie wyrzucić, zatem – będę tak miła i zrobię to dla siebie. Od czterech miesięcy zmagam się z nieznajomą chorobą (aż do niedawna). Całość rozpoczęła się niewinnie: od częstych infekcji górnych dróg oddechowych, które pierwszy raz dały się we znaki dwa lata temu. Lekarze twierdzili, że trzeba wyciąć migdałki i nie będzie problemu (dobrze, że z tym zwlekałam w nieskończoność, ha). Kupiłam jakiś szczep 400 kultur bakterii i problem ustał na jakiś czas.

5684 (1)

Czytaj dalej